Sezon wiosennych wędrówek

Pierwsza po długiej przerwie wyprawa do lasu, wiosenna przyroda budzi się do życia, a ja sprawdzam możliwości terenowe manualnego Heliosa. Niesamowity jest ten obiektyw, jeśli tylko uda mi się trafić z ostrością, zdjęcia wychodzą o wiele lepsze niż z dedykowanej do mojego aparatu portretówki. Ostatnio zdjęcia skupiały się głównie na kociaku, nadrabiam więc fotorelacje z wypraw z Kudłatym.

8 comments / Add your comment below

    1. Dziękuję :-). Tą majestatyczność wprowadza ilość ofutrzenia, które już zaczyna dawać mi się we znaki. Jak się go pozbędzie, to będzie o połowę psa mniej ;-).

  1. Ach, jaki on samczy i szlachetny! A obiektywy manualne mają w sobie prawdziwą magię, choć dla mnie jest to prawdziwa sztuka, takie ostrzenie przy psach, zwłaszcza takich wiercidupkach, które chwili spokojnie nie ustoją. Dedykowana – napiszesz coś więcej? ;)

    1. Ostrzenie manualnym na psa nie jest jeszcze aż tak skomplikowane. Największy problem mam z ostrzeniem przy zdjęciach makro. Wtedy rzadko kiedy udaje mi się trafić z ostrością tam, gdzie bym chciała. Moja wada wzroku niestety dyskwalifikuje możliwości ustawień, kiedy aparat znajduje się nisko. Nawet odchylany ekranik nie jest w stanie nic w tej kwestii zmienić.
      W psich zdjęciach większość wyszła ostra, więc im większa odległość, tym łatwiej tą ostrość złapać. A mojego kudłatego wystarczy trochę zmęczyć, a że on z natury raczej leniwiec, nie jest to znowu takie trudne ;-).
      Jeśli chodzi o dedykowaną portretówkę, jest to obiektyw z systemu micro 4/3. Fotografuję bezlusterkowcem i w systemie tym dość ciężko znaleźć dobre obiektywy w przystępnych cenach z racji tego, że aparaty te dopiero zyskują popularność. Co jakiś czas poszerzam moją bazę szkiełek (mam już obiektyw kitowy, portretówkę 45mm, pierścienie pośrednie, konwerter makro, a ostatnio dokupiłam sobie nakładkę Fish-Eye i muszę ruszyć w teren ją wypróbować). Jak na razie pozostaje mi bazowanie na obiektywach dedykowanych do mojego sprzętu, których jest niewiele w porównaniu zapleczem dla lustrzanek Canona czy Nikona. Albo tak jak w przypadku Heliosa – zakup przejściówki trochę zwiększa pole manewru ;-).

    2. Być może brakuje mi po prostu cierpliwości do manualu, albo wyjaśnienie jest prostsze – nie potrafię się tym posługiwać i podziwiam Cię za to, jakie efekty osiągasz pracując w ten sposób. Co do makro, to jeszcze nigdy nie zagłębiałam się w tę dziedzinę, jednak miałam wrażenie, że bez specjalnych super obiektywów wiele nie można zdziałać – widzę, że się myliłam. :)

      Co do obiektywów, to mimo, że Nikon ma ich mnóstwo, to mnie samej nie było łatwo ustrzelić niektórych modelów używanych, nie mam pojęcia jak Tobie się udaje z mało popularnym sprzętem. ;) Fish-Eye też jest na mojej liście "wanted" jednak priorytetem, na który odkładam jest pełna klatka… Choćby taki nikon d610 <3

    3. Na pewno manual nie sprawdza się w świetle domowym, ale na zewnątrz całkiem nieźle sobie radzi.
      Co do makro, też myślałam, że potrzebny jest super drogi obiektyw, ale pierścienie pośrednie rozwiały moje wątpliwości. W połączeniu z konwerterem makro dają idealne przybliżenie.
      Ja nie mam ani jednego używanego obiektywu do mojego zestawu. Póki co mam właśnie tą 45mm, którą kupiłam jako nową półtora roku temu i wyciskam z niej ile się da. Jak potrzebuję makro, to podpinam do niej pierścienie, jak chcę psi albo koci portret, to sama stałka wystarczy. Nawet wydarzenia sportowe już nią fociłam i świetnie się sprawdziła. Do fotografowania wnętrz używam obiektywu kitowego i również do niego podpinam konwerter Fish-Eye, bo niestety z portretówką nie działa.
      Przydałby się jeszcze jakiś szerokokątny, ale ten na który poluję na razie kosztuje ponad 2000zł. Poczekam więc aż będzie trochę tańszy. Czasami brakuje mi jakiegoś tele i tu taki podstawowy można bez problemu znaleźć używany, ale są inne priorytety, bo i statyw czeka na zakup i jakieś tło fotograficzne też by się przydało.

Dodaj komentarz