Obróbka w Adobe Lightroom – część 1.

Witajcie! Od dziś ruszam z całym cyklem poświęconym obróbce zdjęć w programie Adobe Lightroom. Zamierzam poruszać tu zagadnienia, które u mnie sprawdzają się na co dzień, do których doszłam metodą prób i błędów. Nie są to dokładne odwzorowania tego, co jest zapisane w poradnikach. Nie przedstawię Wam też dokładnych wytycznych, z którymi miałam do czynienia na kursach i warsztatach. Zapewniam Was, że jeśli zdecydujecie się obrabiać w przedstawiony przeze mnie sposób, w pewnym momencie dojdziecie do wniosku, że chcielibyście to zrobić po swojemu. W miarę pogłębiania swojej obróbkowej wiedzy zmieni się Wasz sposób patrzenia. Sama przeszłam długą drogę, od zdjęć mocno zmienianych kolorystycznie za pomocą panelu HSL, do fotografii z bardzo podstawową obróbką zawierającą elementy rozjaśnień, kontrastów, wyostrzeń i odszumień. I choć bardzo podobają mi się przydymione kadry z zastosowaniem poziomów, kolorów selektywnych, masek z PS, to jednak sama najlepiej odnajduję się w fotografii kontrastowej bez zbyt dużej ingerencji w kadr pierwotny.

W skrócie plan tematyczny Lightroomowego cyklu przedstawia się następująco:

  • I – SPRAWY TECHNICZNE, ORGANIZACJA I IMPORT ZDJĘĆ.
  • II – KADROWANIE, BALANS BIELI, PANEL BASIC, DETAIL, KRZYWE, WINIETA.
  • III – HISTOGRAM, KOLORY.
  • IV – PĘDZEL, KOREKTY PUNKTOWE.
  • V – WSPÓŁPRACA LR Z PS.
  • VI – USTAWIENIA EKSPORTU.
  • VII – PRESETY.
  • VIII – TWORZENIE GALERII INTERNETOWEJ.
Oczywiście w trakcie pisania postów mogą zostać wprowadzone jakieś drobne poprawki kosmetyczne.
 

Na rynku dostępne są poradniki na temat obróbki zdjęć w Lightroomie, najbardziej znane to książki  „Sekrety cyfrowej ciemni Scotta Kelby’ego. Edycja i obróbka zdjęć w programie Adobe Photoshop Lightroom 4”, „Pracując nad kadrem” Davida duChemina, czy wydanie specjalne Digital Camera w całości poświęcone pracy w tym programie. Moim zdaniem najbardziej przejrzysta i zawierająca podstawowe elementy pozycja to ta ostatnia i to właśnie ją polecałabym na początek.

SPRAWY TECHNICZNE

MONITOR

Zanim przystąpimy do wywoływania plików RAW musimy pamiętać o tym, że różne monitory wyświetlają barwy w zupełnie odmienny sposób: inne będą kolory na matrycach laptopów, inne na monitorach zewnętrznych bez kalibracji, a zupełnie inne na tych skalibrowanych. Swoje zdjęcia obrabiam na nieskalibrowanym monitorze graficznym firmy EIZO. Wydruki wychodzą zazwyczaj zgodne z oczekiwaniami, nie odbiegają bardzo od tego, co widzę podczas pracy z plikami zdjęciowymi czy graficznymi, więc na razie kalibrację sprzętową odłożyłam na bliżej nieokreśloną przyszłość. Inaczej rzecz się miała, gdy obróbkę przeprowadzałam na laptopie, wtedy bezpieczniej było mi oddawać do druku zdjęcia w konwersji do odcieni szarości, pozwalało to uniknąć wpadek w postaci np. czerwonej twarzy na portretach. Na szczęście problem zniknął po zakupie EIZO. Nawet jeśli jesteście skazani na korzystanie tylko z tego, co ma do zaoferowania laptop, warto spojrzeć na swoje fotografie na innych monitorach zewnętrznych (nawet nie typowo graficznych) lub mobilnych. Pozwoli to na choć częściową weryfikację Waszych obróbkowych działań.

PARAMETRY SPRZĘTU

Drugą przeszkodą, którą możemy napotkać, a która ma związek z technicznymi aspektami sprzętowymi, są parametry komputera, na którym pracujemy z programem Lightroom. To, co zmusiło mnie do zmiany sprzętu, to zbyt słabe parametry poprzedniego laptopa. LR jest dość zaawansowanym graficznym narzędziem, które wymaga sporej ilości pamięci RAM oraz w miarę dobrego procesora. Bywały sytuacje, gdy po obróbce jednego zdjęcia wyświetlał się komunikat „NOT ENOUGH MEMORY” i musiałam wyłączać program, by po chwili uruchomić go ponownie i dopiero wtedy zapisać zdjęcie na dysku. Działo się tak przy 4GB RAMu i procesorze i3. Teraz mam 12GB RAMu oraz procesor i7 i problemy zniknęły całkowicie. Czytałam niedawno, że LR płynniej działa na 64-bitowych systemach niż na 32-bitowych.

ORGANIZACJA I IMPORT ZDJĘĆ

PRZECHOWYWANIE ZDJĘĆ NA DYSKU

Sposobów na zapanowanie nad dużą ilością zdjęć przetestowałam mnóstwo. W początkach mojej pracy z LR zdjęcia importowałam od razu z karty i przez program były one katalogowane. Taka sytuacja trwała niezbyt długo. Po jakimś czasie dysk C zaczął się zapełniać do tego stopnia, że zagrożone było działanie całego systemu. Dodam, że import robiłam na dysk D, a na C tworzone były przez sam program kopie zapasowe z ustawieniami obróbki. Po wykasowaniu całego folderu z C zniknęły ustawienia obróbkowe dotychczas przechowywane w LR. Próbowałam podpytywać znajomych, jak problem ominąć i nikt nie miał pomysłu, który pozwoliłby na kontynuację importowania przy pomocy metody opisanej w podręcznikach. W związku z tym postawiłam na trochę inny sposób, a polega on na kopiowaniu zdjęć z karty do wcześniej utworzonego folderu na dysku komputera i import do Lightrooma skopiowanych już plików.

JAK KATALOGOWAĆ?

Obecnie zdjęcia umieszczam na dysku zewnętrznym, którego kopię co jakiś czas uaktualniam na drugim dysku zewnętrznym. Kopię zapasową robię wtedy, kiedy muszę wykasować pliki RAW z kart pamięci. Wychodzę z założenia, że gdyby coś się miało z dyskiem stać, to dopóki zdjęcia są na kartach, jeszcze da się je odratować, a obróbkę odtworzyć. Natomiast przed sformatowaniem kart należy już pomyśleć o jakiejś dodatkowej kopii zapasowej.

Jak wygląda u mnie katalogowanie? Wszystkie zdjęcia wrzucam do folderu nazwanego fotki. W środku znajdują się podfoldery z poszczególnymi latami. Wewnątrz danego roku umieszczam kolejne foldery z nazwami pór roku (w przypadku zdjęć makro i roślin to właśnie do nich trafiają zdjęcia o tej tematyce), nazwami zwierzaków lub wydarzeń oraz nazwy kojarzące się z daną tematyką. Następnie każdy taki folder, przykładowo wiosna, zawiera katalogi z plikami RAW – to te z dokładną datą w nazwie i słowem kluczowym (podając takie słowo łatwiej mi wyszukać dany katalog po zaimportowaniu do LR) oraz z katalogiem OBROBIONE, gdzie umieszczam gotowe wywołane w Lightroomie fotografie.

IMPORT ZDJĘĆ DO LR

Załóżmy, że mamy już skopiowane zdjęcia w formacie RAW do odpowiedniego katalogu. Zaimportujemy je teraz do programu Lightroom. Po lewej stronie w LR klikam na znak + przy nazwie Folders i wybieram Add folder.

Po ukazaniu się zdjęć należy ustawić po prawej stronie opcję Develop Settings na Zeroed. Zapobiegnie to nałożeniu wstępnych ustawień obróbkowych przez program na wszystkie importowane zdjęcia. Dzięki temu będziemy mieć surowe nieobrobione pliki RAW. Klikamy w Import i mamy już wczytane pliki do dalszej pracy. W zakładce Library możemy zrobić wstępną selekcję (przyznaję, że jeszcze nie nabyłam tej umiejętności, co zawsze skutkuje przeglądaniem setek zdjęć i kasowaniu po czasie tych, które do obróbki na pewno się nie nadają ;-)). W nadchodzącym roku koniecznie muszę wyrobić sobie nawyk selekcji wczytanych do LR plików jeszcze przed przystąpieniem do obróbki. W zakładce tej możemy również obrócić te zdjęcia, które tego wymagają (strzałki w rogach na dole zdjęcia).I to by było na tyle w temacie wstępnych ustawień, sprzętowych wymagań i katalogowania. W następnym poście zajmę się wstępną obróbką przykładowego zdjęcia. W międzyczasie pojawi się tu podsumowanie mijającego roku.

12 comments / Add your comment below

  1. Ja się bawię Lightroomem od dłuższego czasu, a ciągle mam wrażenie, że do końca nie ogarniam. Z wielką ciekawością czekam na kolejne posty :-)

  2. Z zaciekawieniem będę podglądać kolejne wpisy z tej serii. Początki z tym programem były straszne – nie mogłam się połapać. Teraz jest o niebo lepiej, lecz to jeszcze nie jest "to".

    1. Dla mnie też były straszne do tego stopnia, że po pierwszych bojach odinstalowałam wersję testową LR i powróciłam do niego dopiero jak zakupiłam wersję pudełkową. To mnie trochę zmobilizowało do nieodpuszczania ;-).

  3. To zdecydowanie seria dla mnie :D Wszystko robię tam intuicyjnie, a nadal nie wiem jak to powinno wyglądać na przyzwoitym poziomie – czekam na kolejne wpisy!

Dodaj komentarz