Mniejsza z psów…

… czyli Mikusia. Pies, który ze wszystkimi stworzeniami by się przyjaźnił, o ile nie są to owady albo ptaki. Każdy jeden pierzasty osobnik jest z ogrodu natychmiast przeganiany. Geny myśliwskie jednak są w suni głęboko zakorzenione. W momencie, gdy robiłam poniższe zdjęcia była wpatrzona w mazurki siedzące na drzewie.

24 comments / Add your comment below

    1. Żeby to było takie łatwe zadanie ;-). To jest taka torpeda, że ciężko jest jej w miejscu usiedzieć. Jedynie obiektywy z AF jeszcze sobie jakoś radzą, na manualne nawet nie ma co liczyć ;-).

    1. Radykalne strzyżenie i u nas się szykuje, ale na razie jeszcze za zimno na taką krótką fryzurkę. Pierwsze próby już były, ale wymaga to kilku podejść, bo za jednym razem tych wszystkich kołtunów i kłaków się nie usunie ;-).

  1. My to tak możemy stać i stać…dopóki nam ptaszor nie odleci, wtedy przyleci kolejny i na niego też się ciągle patrzymy…

    1. Na razie wszystkie spacery uskuteczniamy wieczorami, ale jak tylko dzień będzie dłuższy, to i zdjęć więcej się pojawi :-).

    1. Dziękuję w jej imieniu :-). Będzie więcej, o ile wymyślę, jak ją w miejscu zatrzymać choć na chwilę ;-). Zanim odejdę z aparatem na wymaganą odległość, ona już jest przy mnie i nici ze zdjęcia ;-).

Dodaj komentarz