• Kocham te Twoje kudłate kadry! :) Ile ja bym dała, żeby mój szczekacz dał się tak fotografować. Przed obiektywem wierci się niemiłosiernie i patrzy we wszystkie strony, tylko nie tam, gdzie powinien. A jak chcę zrobić zdjęcie telefonem, to na mnie warczy. Psia logika… :D

    • Moje psy od maleńkości do pozowania były przyzwyczajane :-). Kudłaty też się wierci a raczej ma zawsze coś ciekawszego do roboty od pozowania, szczególnie w terenie. Ale jak się go odpowiednio zmęczy, to i można liczyć na jakieś całkiem przyzwoite kadry ;-).

    • Muszę spróbować wymęczyć Biszkopta, może wtedy będzie bardziej skłonny do zdjęć, których od małego unika. No dobra, nadal jest "mała", za kilka dni kończy rok dopiero :)

  • Niesamowity talent! <3

  • Przepiękne kadry, przepiękny model.
    Już się nie mogę doczekać Twoich jesiennych kudłatych kadrów. :-)

    • Dziękuję :-). Może w weekend mi się uda gdzieś dalej wyskoczyć na jesienne fotografowanie, o ile pogoda dopisze.

  • Piękne psisko. Piękne zdjęcia.

  • Piękne :)

  • Iza

    Kadry kadrami, ale psisko naprawdę przepiękne! :)

    • Przyznaję rację ;-). Jest taki, jakiego sobie wymarzyłam :-).

    • Iza

      Oczywiście zdjęcia też świetne, żeby nie było :P
      Pozdrowienia :)

  • Jaki cudny ten Twój hasior! Czy on czasem nie ma czegoś z malamuta – taki jest puchaty!
    Ostatnio bardzo podobny był w Bielskim Schronisku – Harry. Serce się kraje jak się na niego patrzy, wzięłabym gdyby tylko było jak, gdzie….

    • Być może ma coś z malamuta, choć wagą, kolorem oczu i rozłożeniem barw na masce, jest typowym haszczakiem. Z charakteru i z sierści już mniej, bo kudłaty nieziemsko (całe lato tylko czeszę, czeszę i końca nie widać ;-) i jak na haszczaka leniwy taki i raczej ciapowaty (nie przeskoczy nawet przez półmetrowy płotek, a normalnie huskie potrafią i dwumetrowe pokonywać).
      Kubek – cudny!!! U mnie by bardziej taki koci pasował, bo psią sierść przynoszę jedynie z zewnątrz na swetrach, ale aż tak dużo jej nie ma, za to kocia fruwa wszędzie i przylepia się do wszystkiego.

  • Bajeczne te kadry! :)

  • wprawdzie do nieprzytomności jestem zakochany w moim gończaku-kopovie i uważam, że jest najpięniejszy na świecie, ale muszę przyznać, że ten Twój, jest szczerze boski! ;)

    • Ja pomimo wszędzie przyczepiającej się sierści wolę jednak kudłate psie i kocie osobniki ;-). Choć nie ukrywam, że sesja gończakowa mnie kusi bardzo. Może kiedyś uda mi się z zaprzyjaźnionymi gończymi polskimi coś wykombinować. A u Ciebie gończaka na zdjęciach nie widziałam, chyba, że w jakichś zaległych postach się pojawił. Ciekawa jestem, jak wygląda w Twoim obiektywie ;-).

  • Oja jakie piękne oczy, genialny model <3

    • Model doskonały… gdyby jeszcze się tak nie wiercił ;-). Ale daje radę, to fakt. Jak już mu zaczynam tą serię zdjęć strzelać, to się dumnie pręży i pozuje :-).

  • Jak spokojnie pozuje :) Świetne zdjęcia :)

    • Dziękuję :-). A pozowania uczony od pierwszych chwil u mnie. To właśnie wtedy zdecydowałam, że chyba przydałoby się w końcu kupić aparat, żeby psie kadry tworzyć ;-).

  • Moja Aura ostatnio "robiła za lisa" tak zmokliśmy. Ale niestety pozować jej nie nauczyłem. Zawsze biegnie w moim kierunku. Gorzej – na taki głupi zwyczaj wrzucania mi się przed obiektyw. Przyklękam bo np. dostrzegam ciekawego owada w trawie a ta wtedy łub i kładzie się na grzbiecie dokładnie na tym owadzie i w geście pokory prosi o pieszczoty…
    W lecie w kamieniołomach – dostrzegłem dawno niewidziane traszki górskie i już bym je miał na matrycy… ale potrafiła wejść do wody… zazdrość jakaś czy co?

    • Myślę, że sprawa wyćwiczenia polecenia "zostań" rozwiązałoby sprawę psiaka pędzącego w stronę obiektywu ;-). Już to przerabiałam: mam jednego świetnie pozującego haszczaka i taką małą suńkę torpedę, która pięć minut w jednym miejscu nie usiedzi. Nauczyłam ją więc zostawać na komendę w pewnej odległości ode mnie. Działa! :-)
      Jesteś pewien, że Twoja się na tych robakach kładzie na mizianie? Moja w ten sposób zabija wszystkie owady, które uda jej się zlokalizować. Tarza się w nich aż wyzioną ducha ;-).