5 najważniejszych zasad fotografii zwierząt

Witajcie! Na końcówkę długiego weekendu przygotowałam dla Was temat mi najbliższy, czyli fotografowanie zwierzaków. Wiem, że wśród Was jest wielu miłośników psów i kotów i mam nadzieję, że notka przyda się szczególnie osobom, które w fotografii zwierząt stawiają swoje pierwsze kroki :-). Część zagadnień przewijała się już w poprzednich postach, część jest zupełnie nowa.

 #1 – BALANS BIELI

Właściwe ustawienie balansu bieli w aparacie ma w fotografii zwierząt kluczowe znaczenie. Biorąc pod uwagę kolor psiej lub kociej sierści nie możemy pozwolić sobie na eksperymenty kolorystyczne, które czasami są opisywane w zagadnieniach z fotografii kreatywnej. Nieestetycznie wygląda żółta lub niebieska sierść, która w rzeczywistości jest śnieżnobiała lub kremowa. Z własnego doświadczenia wiem, że najlepiej ustawić WB na auto, wtedy jest duża szansa, że aparat dostosuje parametry właściwie do panującego wokół oświetlenia. Jakie opcje mamy do wyboru w aparacie? W moim Olku są to: Auto, Słonecznie, Cień, Pochmurno, Żarówka, Świetlówka, Podwodny. Jeśli nie zamierzamy korzystać z ustawień Auto, musimy pamiętać, aby za każdym razem sprawdzić, czy balans bieli jest wybrany poprawnie.

#2 – ŚWIATŁO/LAMPA BŁYSKOWA

Tak jak już kiedyś pisałam, nie używam lampy błyskowej i mam ją zawsze odpiętą od body. Oczy zwierzaków wyglądają bardzo nieciekawie przy użyciu błysku z lampy. Dodatkowo taki błysk nie jest niczym przyjemnym dla zestresowanego nową sytuacją pupila. Unikam też fotografowania przy sztucznym świetle, źrenice kocie robią się ogromne i przez to nie widać pięknego koloru kociego oka. Jeśli mamy taką możliwość, wybierajmy światło dzienne. Zwracajmy uwagę na to, aby zwierzak miał pyszczek zwrócony w stronę okna. Jeśli robię zdjęcia kota siedzącego tyłem do okna, w ustawieniach aparatu idę w stronę niedoświetleń, aby to co za oknem nie było prześwietlone. Potem w programie do obróbki rozjaśniam cienie i sylwetkę kota.

#3 –  GŁĘBIA OSTROŚCI/WARTOŚĆ PRZESŁONY/OBIEKTYW

Do zwierzęcych portretów najlepiej sprawdzi się jak najjaśniejszy obiektyw z przesłoną 1.4f/1.8f/2f. Ja używam stałki 45mm 1.8f. Dokładnie opisałam ją tutaj. Wybieramy więc najmniejszą możliwą wartość przesłony i ustawiamy ostrość na oczy zwierzaka.

#4 – KOMPOZYCJA

Starajmy się umieszczać oczy zwierzaka w jednym z mocnych punktów. O zasadzie trójpodziału pisałam już w jednym z wcześniejszych postów. Nie ucinajmy uszu, ogonów i łapek. Umieśćmy w kadrze całą psią lub kocią sylwetkę. Ucięte uszy i łapy zwierzaków są najczęściej spotykanym błędem kompozycyjnym początkujących fotografów. Ja również na dysku mam całą masę takich właśnie zdjęć. Czasami do nich wracam, żeby sprawdzić jak bardzo zmieniło się moje fotografowanie w porównaniu do tego, co było kilka lat temu. Wiem, że na początku takich zdjęć nie unikniemy, bo jeśli nie mamy wprawy w fotografowaniu przemieszczających się ciekawskich stworzeń, ciężko jest uchwycić samego zwierzaka, a co dopiero mówić o uszach i łapach ;-). Niemniej jednak warto próbować i tworzyć poprawne kompozycyjnie zdjęcia, jeśli już wiedzę na ten temat posiadamy.

#5 – PRZYCIĄGANIE UWAGI

Kiedy fotografuję koty, zawsze w jednej ręce trzymam aparat, natomiast w drugiej coś, co przyciągnie uwagę modela. W tym przypadku sprawdzają się różnego rodzaju tasiemki, szeleszczące woreczki, grzechoczące zabawki. Na mojego ragdollcia działają również smakołyki z suszonej ryby. Wtedy wpatruje się w obiektyw jak zahipnotyzowany ;-). Jeżeli chodzi o psy, sprawa jest prosta jeśli pies wykonuje polecenia, gdy w nagrodę otrzymuje smakołyk. Z moich dwóch psów tylko jeden jest zainteresowany taką formą nagrody, natomiast drugiego trzeba zmęczyć spacerem i dopiero po intensywnym wysiłku jest w stanie pozować bez rozglądania się na boki lub szukania atrakcji w trawach ;-).

To tyle w tej notce. W następnej spróbuję Wam przybliżyć zagadnienia związane z podstawową obróbką zdjęcia w programie Photoscape.

Wszystkie dotychczasowe foto-poradniki zebrane są tutaj.

18 comments / Add your comment below

    1. Koty na pewno łatwiej zainteresować niż psy, ale czy łatwiej fotografować… zależy raczej od osobnika. Na pewno mniej problematycznie jest z dorosłymi zarówno kotami jak i psami. Przy maluchach trzeba się mocno nagimnastykować w dosłownym tego słowa znaczeniu. Po sesji szczeniaczkowej lub kociaczkowej można się spodziewać niezłych zakwasów ;-).

  1. świetna ściąga! :) Jedynie co do kadrowania, nie trzymałbym się sztywno tej zasady, ponieważ czasami kreacja, chęć podkreślenia np. nieokiełznanej dynamiki psiaka, może być pokazana za pomocą sylwetki nie mieszczącej się w kadrze czy coś:) Pamiętajmy, że świadome łamanie pewnych zasad może czemuś służyć. Ale i tak najbardziej ujmuje mnie Twój dystans do siebe samej i lekkość z jaką opisujesz zwykle podawane w sztywny sposób zasady. Jestem pod wrażeniem. Nie po raz pierwszy! :) Fajne, fajne, fajne.

    1. Dziękuję za tak pozytywny odbiór :-))).
      Pisząc o kadrowaniu oczywiście nie miałam na myśli świadomego łamania zasad ;-). A ta lekkość podawania pewnych zagadnień to u mnie z doświadczenia zawodowego wynika ;-).

  2. Ten opis sprawia, że fotografowanie zwierząt wydaje się takie proste ;-) A ja biegam za swoimi z aparatem i figa mi wychodzi!

    1. Bo to biegać nie trzeba ;-). Najpierw zmęczyć delikwenta, potem usadzić, jak nie chce siedzieć, to na smyczy przypiąć gdzieś wśród malowniczych traw i potem smycz w PS ze zdjęcia usunąć ;-). Gorzej jak w obiektyw nie chce spoglądać, tylko łepetynkę odwraca ;-).

  3. Mój poprzedni pies Misiek bardzo nie lubił zdjęć, bał się i to nawet bez lampy błyskowej. Suczka, którą mam teraz bardzo to lubi i uśmiecha się do obiektywu :)

    1. Ja miałam kiedyś kotkę, która odwracała się zawsze na widok aparatu. Obecnie każde z moich zwierzaków jest do fotografowania przyzwyczajone od maleńkości.

Dodaj komentarz